Publikacje > Macierzyństwo cudem nie jest

przyszła mamaOgromne zmiany w życiu kobiety dokonują się wraz z przyjściem na świat jej pierwszego dziecka. Jest to kolejny etap rozwoju jej kobiecości i osobowości. Pomimo wielokrotnie bardzo świadomej decyzji posiadania dziecka, jego zaistnienie w życiu związku zaskakuje i przemienia oboje rodziców. Kobieta często bardzo oddana i nastawiona na potrzeby dziecka czuje, że dla niej nie pozostało już nic. Hormony czasem pomagają jej w aklimatyzacji do nowej sytuacji a czasami niekoniecznie. Kobieta-matka przechodzi czas próby swoich możliwości i dbania sama o siebie. Niejednokrotnie idzie to w parze ze zdezorientowanych, pretensjonalnym i zazdrosnym o dziecko mężem/partnerem .Trudności piętrzą się. Samopoczucie po połogu wcale nie musi dojść do równowagi, szczególnie gdy kobieta trochę inaczej wizualizowała sobie swój kontakt z dzieckiem i rolą w tym wszystkim partnera. Długie, niekończące się i schematyczne godziny tylko z dzieckiem, niejednokrotnie deprecjonują poczucie wartości u kobiety. Przeglądając się w lustrze gubi obraz siebie, zatapiając się w smutkach i niepokojach. Lęki i poczucie braku sił czy realnych perspektyw na zaistnienie poza sferą dziecka, stają się dziennym frustratem i stopniowo rozkruszają od wewnątrz młoda mamę. Niespełnione zawodowo lub na początku kariery zawodowej tracą wiarę, że będą miały zdolności i czas na zawodowy rozwój. Dziecko na które czekały przez ciążę nie spełnia je tak jak myślały, że będzie. Co noc walczą ze swym egoizmem, by wstać by utulić, nakarmić. Mężczyzna ma odskocznię. Oczywiście stresującą ale kontaktuje się niejednokrotnie w pracy z innymi dorosłymi, myśli, tworzy, działa, poznaje a tu ciągle dla kobiety wszystko kręci się wokół jednego, dziecka.

Paradoksalnie te matki, które trafiają do gabinetów psychoterapeutycznych, są osobami niezwykle ambitnymi i samodzielnymi, nie proszącymi
o pomoc, same decydują o tym jak i co ma być w ich życiu, ale często działają nadszarpując swoje możliwości i pracują w rażącym przeciążeniu.

zmęczona młoda mamaRola dziecka na wczesnym etapie zakłada modyfikacje życia do jego potrzeb, skorygowania a czasem zrezygnowania z własnych .Na dłuższą metę taka rezygnacja może to męczyć i złościć i niejednokrotnie przydałaby się pomoc innych. Jednakże problem z pomaganiem młodej mamie rozgrywa się na wielu płaszczyznach.  Dobrze kiedy w początkowych etapie młoda mama sama odnajduje się w nowej roli i kiedy popełnia błędy, gdyż w dłuższej perspektywie uczy ją to śmiałości i pewności wobec dziecka. Znaczna ingerencja dziadków, szczególnie rodziców męża(z którymi kobieta jest mniej zżyta) osłabia pozycje matki względem jej dziecka i czyni ją nieporadną wobec jego potrzeb. Krytyka i jawny ostracyzm błędów młodej matki tylko niepotrzebnie konfliktuje relacje rodzinne, a młoda matka zamiast na dziecku koncentruje uwagę na np. znienawidzonej teściowej i nieporadnym wobec tej sytuacji mężu. Pierwsze miesiące kontaktu z dzieckiem wiele kobiet odczuwa jako trudne i nie ze względu na uciążliwość zabiegów pielęgnacyjnych jakim podlega dziecko ale ze względu na ciągły stan niepokoju o zdrowie dziecka i odczytywanie sygnałów co stanowi normę rozwojową u dziecka a co nie. Partner niekiedy scedowuje na matkę znajomość tematu oraz dbanie o rozwój i zdrowie dziecka, nie tylko dlatego, że czasowo jest jego mniej ale i w związku z stereotypowym przekonaniem, że kobiety rodzą się z darem macierzyństwa. Panów nie przekonują żadne badania naukowe i nie podejmują zmiany tezy na polu macierzyństwa. Taka sytuacja utwierdza przekonanie, że skoro kobieta nie ma instynktu macierzyńskiego (cokolwiek się pod hasłem ukrywa) to czegoś jej brakuje. Kobieta po urodzeniu dziecka bywa, że nie odczuwa nic, prócz potrzeby snu, natomiast wraz z coraz dłuższym przebywaniem z dzieckiem rozwija w sobie miłość do niego, oswaja się z nim. Natura pomaga jej w tym hormonalnie ale emocjonalnie sama wykonuje pracę nad rozwojem uczuć do dziecka. Jest to nowa dla niej forma relacji z druga osobą. Bezgraniczna, przywłaszczająca, gdzie egocentryzm jest po stronie dziecka. Bliskość i oddanie, bezdenne zakochanie i radość widoczne w oczach dziecka na widok matki rekompensują wiele zaangażowania matki, ale nie w stu procentach..

Trudności macierzyństwa także związane są z permanentnym pogrążaniem się w poczuciu winy za odczucia wobec dziecka. Zmęczenie i często dezorientacja co dzieje się z dzieckiem powodują wzrost złości i bezradności wobec problemu. Potrząsanie dzieckiem, klapsy czy krzyki na dziecko wstrząsają nie tylko dziecko ale i matkę, która tego dokonuje. Czuje, że rola tak naturalna i biologiczna, wymyka jej się z pod kontroli, a ona sama nie może sprostać zadaniu. Przeraża ją swoja bezradność i krytyka otoczenia, gdyby się dowiedziało. W takich momentach kobieta zamyka się na innych, pogłębiając swoja niepewność i dezintegrację wewnętrzną.

Niedobrze kiedy z takim ogromem wątpliwości, pesymistycznych nastawień, samo obwiniania pozostaje bez wsparcia i pomocy. Macierzyństwo, które miało być spełnieniem staje się udręką i ograniczeniem.

Zyskanie dystansu, poukładanie swoich oczekiwań co do realnych możliwości, traktowanie dziecka jako odrębnej istoty a nie przedłużenie siebie, odnalezienie i usprawnienie kontaktu z partnerem itd., to najczęstsze zadania na terapii. Wiele udaje się przepracować a wraz z tym uwierzyć, ze macierzyństwo kryje w sobie różnorodność doświadczeń i jest bez wątpienia etapem ubogacającym kobietę, gdzie poznaje i uczy się siebie samej.