Publikacje > Nieznacznie na temat nerwicy - etiologia zaburzeń, sposoby radzenia sobie

kobieta zmagająca się z nerwicąNerwica jest jak żywa komórka mieszkająca w kieszeni nas samych, która chowa się i rośnie wraz z nami. Pożywką i odżywką dla niej, jest nasza nieufność do siebie, nasze złamane zaufanie do innych i poczucie bezradności, że my sami nic nie wiemy, nie umiemy, bez innych czy przy innych nie istniejemy czy jesteśmy mali.

Nerwica staje się częścią nas bez niej nie sposób żyć a z nią można. By nas nie zjadła, nie zdominowała patrzmy na nią by mieć kontrolę nad tym gdzie jest i co zjada ale tak by nie wiedziała, że skupiamy na niej uwagę. Gdy nerwica wie, że patrzymy na nią, karmi się naszą uwagą i rośnie bo czuje się ważna. Nasze milczenie, gdy powinniśmy postawić granicę, nasza zgoda, gdy w środku czujemy bunt, nasza złość, której się obawiamy, którą się obwiniamy, której się wstydzimy to róg obfitości dla nerwicy.

Czasami jest w nas zgoda i poddanie by oddać wszystko nerwicy, niech przejmie ster, płyniemy jej nurtem. I to jest moment, w którym cofamy się do korzeni, do rodziców od których wciąż potrzebujemy, by oddać się im w bezgranicznej ufności, miłości, a którzy nas przyjąć nie mogą. Trudno stawić temu opór, zmienić bieg bo poddanie się nurcie nerwicy jest nęcące jak sen dla zmęczonego. Nic już wtedy nie trzeba, czuje się, że nic nie można, nic nie jest warte, wszystko nie potrzebne czy nieosiągalne. Skupiamy się tylko na nerwicy nie widzimy nic czy nie wiele poza nią.

Walka z nerwicą nie służy, bo skupia uwagę naszą na niej, a koncentrując całą energię na obaleniu wroga, tuczymy jego silę - bo wie, że się go boimy. Rośnie na naszych oczach w siłę.

Respekt i poszanowanie wobec towarzystwa nerwicy neutralizuje i minimalizuje siłę i panowanie nerwicy w naszym życiu. Ona jest - tak jak i my jesteśmy. Ani z nią bratać się ani jej unikać. Bez troski, ale i bez ignorancji. Tak jak sąsiad, na którego towarzystwo możemy nie mieć ochoty, ale kupił lokal obok naszego.

Respekt i pokorę nerwica ma wobec nas, kiedy szanujemy siebie, dajemy sobie prawo do błędu i pracujemy nad samą a nie toniemy w winie i próbie przypodobania się innym, nie godzimy się na złe traktowanie i źle nie traktujemy siebie. Jesteśmy uważni na co istotne i potrzebne nam, zaspokajając na tyle na ile możemy to co ważne i niezbędne by żyć.

Sama nerwica może być nam szalenie pomocna w życiu. Szczególnie wtedy, gdy zagapimy się na swej drodze i zrobimy coś, co jest wbrew nam samym. Nerwica natychmiast to wychwyci i da o tym znać, co objawi się: stratą głosu, przeziębionym pęcherzem, drżeniem łydek, skurczem żołądka, ukłuciem w sercu, krótkim oddechem, nagłą migreną - przestrzenią, w którą łatwo wchodzimy i którą z lubością się zajmujemy. Objawami łatwiej się zająć niż tym, co zrobiliśmy wbrew sobie. I wtedy dostarczamy pożywki dla nerwicy.

Czasem myślenie o nerwicy przypomina mi epizod z gońcem, który biegnie do nas z wiadomością. Jeśli odbierzemy wiadomość i skupimy się na niej pożegnawszy gońca, rozwiążemy problem jaką wnosi nam wiadomość. Jeśli ugościmy gońca i będziemy z nim dyskutować o wiadomości to się nam goniec rozgości i by dłużej zostać w gościnie będzie nam wiecznie doradzał jak odczytać wiadomość i co z nią zrobić.

Nerwica to konflikt wyboru, niezgoda i upór w obstawianiu na tym jak być powinno a nie jest. Inni nie powinni tak się zachować, inni nie powinni tak powiedzieć, inni nie powinni tak zrobić, potraktować, dać, nie dać itd. I cóż my możemy zrobić z innymi? Z nimi nic, ale z sobą wobec nich już więcej. Granice stawiamy my - nie oni. Tylko my możemy zabezpieczyć się i obronić siebie. Chyba, że wewnątrz oczekujemy od innych postawy oddanego rodzica, a siebie umieszczamy w pozycji bezwolnego dziecka.

Jak zatem pożegnać rodziców, by nie obawiać się ich braku w życiu?

Podziękować im, że byli i dzięki nim żyjemy. Przyjąć ich bez zadry i złości na ich wady, bo i oni mieli rodziców, przodków także z zadrą. Dzięki zadrom są ludzcy, a my nie czujemy się przy nich już mali, bo są nam równi w niedoskonałości. Tak godząc się możemy odejść, bo to co cennego od nich mamy, to już wzięliśmy – życie, które możemy wykorzystać zgodnie z własną wolą.